Znów ktoś przerwał chwilę spokoju, tym razem był to tata. Chciał skorzystać z łazienki. Przestraszona szybko i nie dbale owinęłam sznurkiem się, przez co skrzydła znów stały się ściśnięte, założyłam bluzę, która miała się suszyć jednak już była sucha. Zanim jednak wyszłam z łazienki otarłam z policzków łzy. Tata wparował do łazienki i zamkną drzwi. Po chwili namysłu stwierdziłam, że pójdę na krótki spacer jeszcze. Poinformowałam o tym mamę, nie chciała się zgodzić z powodu mojej choroby. Jednak ostatecznie uległa moim prośbą. Założyłam kurtkę przeciw deszczową-za oknem zaczynało kropić. Szybko założyłam na nogi buty i udałam się w miejsce, gdzie poznałam Victora. Szłam i rozmyślałam na różnego rodzaju tematy. Między innymi na temat tego, co czuję do chłopaka, którego niedawno poznałam. Moje myśli błądziły po wszystkich zakamarkach mózgu. Stanęłam na klifie na dole, fale biły o kamień, na górze słychać było plusk oraz krople które wpadały do morza. Stałam dobre Parę minut kiedy postanowiłam zdjąć kurtkę. Najpierw kaptur zsunęłam z głowy, łzy nagle zaczęły napływać do oczu, nie było widać, że płaczę z powodu padającego deszczu. Włosy były mokre padały na mokrą twarz. Wyciągałam z kieszeni spodni nożyczki i rozcinałam z tyłu bluzkę, potem sznurek. Skrzydła zaczęły znów nabierać powietrza, zaczęły rosnąć w górę, rozprostowały się. Nie obserwowałam czy ktoś patrzy. To była chwila kiedy zapomniałam o wszystkim. Nagle usłyszałam za pleców krzyk.
- Elisha ?! Czy to ty-zawołał jakiś chłopak, szybko domyśliłam się, że to Victor.
Nie chciałam ukrywać tego przed nim. Jednak coś zmusiło mnie bym szybko zarzuciła na mokre skrzydła kurtkę. Znów poczułam ból ugniatających się skrzydeł.
-El, czemu mokniesz na deszczu?, znów się przeziębisz.
-Victor nie będę chora, ale chcę Ci coś powiedzieć, a raczej pokazać.
Victor uśmiechną się, był taki jedyny w swoim rodzaju, jego oczy niebieskie przypominały niebo, uśmiech przypominał najlepsze co może być. Nie da się tego opisać. Wtedy on zabrał głos.
-Eli ja też chcę Ci coś powiedzieć.-mówiąc to za czerwienił się.
Kiwałam głową by mówił dalej, zastanawiałam się co chce powiedzieć, czyżby rodzice jego zadecydowali o przeprowadzce ? Może nie może już się ze mną spotykać. Milion myśli przeszło przez moją głowę aż on w końcu rzekł:
-El, bo ja. Nie wiem jak to powiedzieć.-Zaczą, lecz nie był w stanie dokończyć zdania.
-Powiedz...- zaczęłam lecz on przerwał mi i wtrącił.
-Ja Cię Ko.. Kocham- po czerwieniał jeszcze bardziej, mówiąc to.
Uśmiechałam się do niego, widziałam ten niepokój na jego twarzy.
-Ja Cię też-dodałam patrząc w jego oczy.
Oboje zbliżyliśmy się do siebie, pocałowaliśmy się, trwało to parę sekund, ale była w tym taka magia, aż gęsia skórka mnie przeszyła. Spojrzałam znów w jego oczy, wiedziałam że muszę mu to wyznać.
-Victor, muszę Ci coś pokazać, możesz mnie znienawidzić za to, ale muszę.
W tym momencie zdjęłam znów kurtkę z siebie. Mokre skrzydła znów nabrały śnieżno białej bieli i rozwinęły się.
Victor:
Pobiegłem w miejsce gdzie pierwszy raz odważyłem się przemówić do Eli, moim oczom ukazała się ona, cała mokra, zdjęła kurtkę. Krzyknąłem jej imię i podbiegłem do niej. Szybko założyłem jej kurtkę, nie mogłem trzymać w sobie tych emocji, tego co do niej czuję. Miałem mętlik w głowie, wszystkie wizje tego co może się stać jeśli ona odmówi. Jednak odważyłem się, zapytałem. Czułem jak czerwienieję na twarzy, tak mocno ją pokochałem. Mimo że znałem ją dość krótko, chciałem dzielić z nią swoje serce. W końcu przełkłem ślinę i powiedziałem jej ten magiczny zwrot;
- Ko (zająłem się) Kocham Cię- za czerwieniałem mówiąc ten zwrot.
Czekałem w niepewności na jej odpowiedź, była cała mokra jej włosy opadały na jej twarz, niebieskie oczy tym razem przypominały barwę szarości.
Nagle uśmiechała się a z jej ust wy powiedziane zostały najpiękniejsze słowa na świecie.
- Ja Cię też. Patrzała w moje oczy jak w jakiś obraz najcenniejszy na świecie.Po czym dodała;
-Victor muszę Ci coś pokazać...- Uśmiechałem się by dodać jej pewności siebie.
Kiedy zdjęła kurtkę z siebie, moim oczom ukazał się niezwykle bajeczny obiekt, był on taki piękny że aż nie mogłem oderwać oczu, były to śnieżno białe skrzydła. Cudem udało mi się oderwać oczy od tego zjawiska, popatrzałem na El przytuliłem ją i powiedziałem:
- El mi nie przeszkadza to, ja cię kocham ! - Oderwałem się od jej ciepła, którym emitowała.
Szybko dałem jej kurtkę by nie zmarzła. Po czym chwyciłem ją za rękę i poszedłem ją odprowadzić.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziewczyna Anioł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dziewczyna Anioł. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 2 marca 2014
niedziela, 13 października 2013
Dziewczyna anioł Lusia cz.IV
W końcu znalazł klucze, weszliśmy do środka. Moim oczom ukazał się przedpokój, w którym stała szafa na kurtki oraz obok niej malutka komoda na buty, wszystko było w kolorze Kri. Na środku przedpokoju był dywan w kolorze brązu, a po lewej stronie wisiało na ścianie lustro. Zdjęłam kurtkę, a Victor powiesił ją na wieszaku i dał do szafy, po zdjęciu butów poszliśmy do gościnnego pokoju. Tam też panował ład i porządek. Usiadłam na czerwonej kanapie, a Victor poszedł robić obiad, chciałam iść z nim, lecz nie zgodził się. Obserwowałam pokój na ścianie wisiały obrazy, przestawiające kwiaty. Nawet nie zaważyłam kiedy przyszedł Victor do pokoju:
-Moja mama malowała je.- Powiedział cicho, jakby było mu smutno.
-Są śliczne, takie pełne energii.- Uśmiechnęłam się nieznacznie.
-Chodź obiad już podany do stołu.- Rzekł chwytając mnie za rękę i ciągnąc w stronę kuchni, gdzie znajdywała się jadalnie. Takie dwa w jednym.
Obiad był taki pyszny, że nie mogłam uwierzyć, że sam zrobił go. Po obiadku poszliśmy do jego pokoju gdzie było mnóstwo książek, stwierdziłam, że zapytam czy mogę pożyczyć parę, Victor zgodził się. Za jego oknem było okno do mojego pokoju. Chwilkę porozmawialiśmy, Było tak ciepło, że musiałam zdjąć bluzę.
Więc przy pierwszej lepszej okazji, gdy Victor poszedł po picie, ja usiłowałam zdjąć ją i wyglądać jak najbardziej normalnie. Wybrałam sobie trzy książki, które mnie wciągły. Victor przyszedł i przyniósł 2 szklanki i tymbarka wiśniowego. Był to mój ulubiony napój. Później weszliśmy na lapka usiedliśmy wygodnie na jego łóżku i odpaliliśmy film. Opowiadał on o kobiecie która zabiła swojego męża a potem przetrzymywała jego ciało w zamrażarce, co ciekawe która znajdywała się w jej własnej restauracji. Film był dosyć dziwny. Ale przy najmniej było śmiesznie. Popatrzałam na zegarek, który znajdywał się na mojej ręce. Była już 16;20 stwierdziłam, że wypada iść już do domu. Pożegnałam się z Victorem, który był smutny faktem, że już idę. Pocieszyłam go, że wracam do szkoły już jutro. Zapytał
-A ty gdzie chodzisz do szkoły ?-
-Do Technikum 2- od powiedziałam.
-He he ja do technikum 3, a jaki profil ?-Odpowiadał i pytał.
-Na informatykę, a ty?- Zapałam z ogromną ciekawością.
- Też informatyka.-Zaśmiał się.
Poszłam na dół a on za mną, podał mi kurtkę, ubrałam ją, później założyłam buty a on patrzył się w moje oczy, przez dobre parę minut. Nie mogłam przestać patrzyć się w jego niebieskie oczy, coś chciało bym go pocałowała na dowidzenia, lecz nie mogłam zebrać odwagi by to zrobić. Lekko zdezoriętowana tą sytuacją poszłam w kierunku drzwi, a on złapał mnie za rękę i miałam wrażenie, że chce mnie pocałować, ale powiedział:
-Przyjdziesz jutro do mnie ?- Zapytał zarumieniony.
-Mogę, ale ty możesz przyjść do mnie też.- Od powiedziałam uśmiechając się.
Gdy przekroczyłam próg jego domu, wolnym krokiem udałam się do domu. Rozmyślałam nad tym uczuciem, które jest między mną a Victorem, może to miłość ?. Weszłam do domu posprzątałam trochę, zrobiłam herbatę i udałam się do swojego pokoju. Szybko zoriętowałam się, że nie wzięłam bluzy od Victora. W domu i tak było ciepło a bluzę odbiorę jutro przy okazji. Stwierdziłam że się przebiorę w sukienkę, bardzo lubię chodzić w sukienkach. Stwierdziłam, że założę czerwoną z białą kokardą. Zdjęłam białą bluzkę z siebie, oraz rozwiązałam sznurki, którymi zawsze związywałam przykrą tajemnicę. Popatrzałam w lustro jak moje skrzydła rozprostowywują się. Były śnieżno białe. Nie lubiłam ich, ponieważ przez nie byłam inna niż wszyscy. Łzy spłynęły mi po policzku. tak bardzo chciałam być jak inni...
-Moja mama malowała je.- Powiedział cicho, jakby było mu smutno.
-Są śliczne, takie pełne energii.- Uśmiechnęłam się nieznacznie.
-Chodź obiad już podany do stołu.- Rzekł chwytając mnie za rękę i ciągnąc w stronę kuchni, gdzie znajdywała się jadalnie. Takie dwa w jednym.
Obiad był taki pyszny, że nie mogłam uwierzyć, że sam zrobił go. Po obiadku poszliśmy do jego pokoju gdzie było mnóstwo książek, stwierdziłam, że zapytam czy mogę pożyczyć parę, Victor zgodził się. Za jego oknem było okno do mojego pokoju. Chwilkę porozmawialiśmy, Było tak ciepło, że musiałam zdjąć bluzę.
Więc przy pierwszej lepszej okazji, gdy Victor poszedł po picie, ja usiłowałam zdjąć ją i wyglądać jak najbardziej normalnie. Wybrałam sobie trzy książki, które mnie wciągły. Victor przyszedł i przyniósł 2 szklanki i tymbarka wiśniowego. Był to mój ulubiony napój. Później weszliśmy na lapka usiedliśmy wygodnie na jego łóżku i odpaliliśmy film. Opowiadał on o kobiecie która zabiła swojego męża a potem przetrzymywała jego ciało w zamrażarce, co ciekawe która znajdywała się w jej własnej restauracji. Film był dosyć dziwny. Ale przy najmniej było śmiesznie. Popatrzałam na zegarek, który znajdywał się na mojej ręce. Była już 16;20 stwierdziłam, że wypada iść już do domu. Pożegnałam się z Victorem, który był smutny faktem, że już idę. Pocieszyłam go, że wracam do szkoły już jutro. Zapytał
-A ty gdzie chodzisz do szkoły ?-
-Do Technikum 2- od powiedziałam.
-He he ja do technikum 3, a jaki profil ?-Odpowiadał i pytał.
-Na informatykę, a ty?- Zapałam z ogromną ciekawością.
- Też informatyka.-Zaśmiał się.
Poszłam na dół a on za mną, podał mi kurtkę, ubrałam ją, później założyłam buty a on patrzył się w moje oczy, przez dobre parę minut. Nie mogłam przestać patrzyć się w jego niebieskie oczy, coś chciało bym go pocałowała na dowidzenia, lecz nie mogłam zebrać odwagi by to zrobić. Lekko zdezoriętowana tą sytuacją poszłam w kierunku drzwi, a on złapał mnie za rękę i miałam wrażenie, że chce mnie pocałować, ale powiedział:
-Przyjdziesz jutro do mnie ?- Zapytał zarumieniony.
-Mogę, ale ty możesz przyjść do mnie też.- Od powiedziałam uśmiechając się.
Gdy przekroczyłam próg jego domu, wolnym krokiem udałam się do domu. Rozmyślałam nad tym uczuciem, które jest między mną a Victorem, może to miłość ?. Weszłam do domu posprzątałam trochę, zrobiłam herbatę i udałam się do swojego pokoju. Szybko zoriętowałam się, że nie wzięłam bluzy od Victora. W domu i tak było ciepło a bluzę odbiorę jutro przy okazji. Stwierdziłam że się przebiorę w sukienkę, bardzo lubię chodzić w sukienkach. Stwierdziłam, że założę czerwoną z białą kokardą. Zdjęłam białą bluzkę z siebie, oraz rozwiązałam sznurki, którymi zawsze związywałam przykrą tajemnicę. Popatrzałam w lustro jak moje skrzydła rozprostowywują się. Były śnieżno białe. Nie lubiłam ich, ponieważ przez nie byłam inna niż wszyscy. Łzy spłynęły mi po policzku. tak bardzo chciałam być jak inni...
sobota, 12 października 2013
Dziewczyna anioł Lusia cz.III
Obudziła mnie mama, która musiała wychodzić do pracy a z troski matczynej, wolała zapytać czy już lepiej się czuję. Jako, że za oknem była piękna jesień, miałam ochotę wyjść na krótki spacer, jednak byłam chora, a chciałam szybko wrócić do szkoły. Postanowiłam pozostać w cieplutkim domku. Zaplotłam włosy w warkocz, umyłam buzię, oraz śnieżno-białe ząbki. Zeszłam na dół, do kuchni by zrobić sobie śniadanie, standardowo wybrałam czekoladowe płatki z mlekiem. Usiadłam przed telewizorem i włączyłam pierwszy lepszy kanał czyli TVP 1. Gdzie obecnie leciały wiadomości. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi prze straszona wylałam trochę mleka, na dywan. Poszłam otworzyć drzwi... oczywiście byłam jeszcze w piżamie. Nie mogłam uwierzyć, że Viktor wie gdzie mieszkam. Szybko powiedziałam by wszedł do środka. Nie wypada by czekał przed drzwiami, niczym warujący pies. W tym momencie uświadomiłam sobie, że mam taki ogromny bałagan, że aż wstyd.
- Usiądź, a ja w tym czasie ogarnę trochę tu i ubiorę się. Z góry przepraszam za bałagan ale nie spodziewałam się wizyty nikogo...- tak się nakręciłam, że nie mogłam przestać. A on powiedział tylko.
- Już spokojnie rozumiem, idź ja poczekam. I spróbuję niczego nie zdemolować.- dodał śmiejąc się.
Poszłam szybko, w sumie raczej pobiegłam ubrać się sprzątając przy okazji swoje rzeczy. Po 5 minutach byłam ubrana w białą bluzkę pod którą kryła się smutna tajemnica, którą ukrywałam przed wszystkimi.
Do tego założyłam spódniczkę falbaniastą i w włosy do pasa wpięłam kokardkę. Przy okazji szybko posprzątałam swój pokój i zeszłam na dół do Victora, który zaczną mi pomagać w sprzątaniu. Nalegałam by tego nie robił, ale z niego straszny osioł jest. Tak więc szybko uporaliśmy się z bałaganem.
Usiedliśmy przed telewizorem i zapytałam:
-Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ?- zapytałam po dłuższej chwili ciszy.
-Trudno żebym nie wiedział kto jest moją sąsiadką- uśmiechną się, ale mówił z powagą.
-Jak to jestem twoją sąsiadką ?- nie mogłam zakodować sobie, że on jest moim sąsiadem i mieszka dom ew dwa, trzy dalej.
-No tak widzę Cię z mojego okna, chodź do twojego pokoju pokażę Ci- po czym chwycił mnie za rękę i aż zaczął ciągnąć w stronę mojego pokoju.
Faktycznie poszliśmy do mojego pokoju, odsłoniłam roletę która była w kolorze różowym.
-Widzisz ja mam pokój tam i widzę Cię prawie codziennie.- Powiedział i jak zwykle uśmiechną się.
-Jak ja mogłam nie wiedzieć, że jesteś moim sąsiadem. Długo tak obserwujesz mnie ?- Zapytałam, tym razem bardziej z pogardą.
-Szczerze od jakiegoś miesiąca. Ale to tylko dlatego, że mieszkam od miesiąca tu. Wcześniej mieszkałem w Losev.- zasmucił się tym faktem.
-He he no widzisz, teraz przy najmniej wiem, że muszę uważać na Ciebie.- zaśmiałam się i pogłaskałam go po włosach.
-Dobra chyba muszę się zbierać już na obiad. Chcesz to możesz przyjść do mnie na obiad, rodziców nie ma, więc zrobię coś dobrego.- za proponował.
-Wiesz to dobry pomysł-stwierdziłam po krótkim zastanowieniu.
Po paru minutach poszliśmy do niego....
- Usiądź, a ja w tym czasie ogarnę trochę tu i ubiorę się. Z góry przepraszam za bałagan ale nie spodziewałam się wizyty nikogo...- tak się nakręciłam, że nie mogłam przestać. A on powiedział tylko.
- Już spokojnie rozumiem, idź ja poczekam. I spróbuję niczego nie zdemolować.- dodał śmiejąc się.
Poszłam szybko, w sumie raczej pobiegłam ubrać się sprzątając przy okazji swoje rzeczy. Po 5 minutach byłam ubrana w białą bluzkę pod którą kryła się smutna tajemnica, którą ukrywałam przed wszystkimi.
Do tego założyłam spódniczkę falbaniastą i w włosy do pasa wpięłam kokardkę. Przy okazji szybko posprzątałam swój pokój i zeszłam na dół do Victora, który zaczną mi pomagać w sprzątaniu. Nalegałam by tego nie robił, ale z niego straszny osioł jest. Tak więc szybko uporaliśmy się z bałaganem.
Usiedliśmy przed telewizorem i zapytałam:
-Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam ?- zapytałam po dłuższej chwili ciszy.
-Trudno żebym nie wiedział kto jest moją sąsiadką- uśmiechną się, ale mówił z powagą.
-Jak to jestem twoją sąsiadką ?- nie mogłam zakodować sobie, że on jest moim sąsiadem i mieszka dom ew dwa, trzy dalej.
-No tak widzę Cię z mojego okna, chodź do twojego pokoju pokażę Ci- po czym chwycił mnie za rękę i aż zaczął ciągnąć w stronę mojego pokoju.
Faktycznie poszliśmy do mojego pokoju, odsłoniłam roletę która była w kolorze różowym.
-Widzisz ja mam pokój tam i widzę Cię prawie codziennie.- Powiedział i jak zwykle uśmiechną się.
-Jak ja mogłam nie wiedzieć, że jesteś moim sąsiadem. Długo tak obserwujesz mnie ?- Zapytałam, tym razem bardziej z pogardą.
-Szczerze od jakiegoś miesiąca. Ale to tylko dlatego, że mieszkam od miesiąca tu. Wcześniej mieszkałem w Losev.- zasmucił się tym faktem.
-He he no widzisz, teraz przy najmniej wiem, że muszę uważać na Ciebie.- zaśmiałam się i pogłaskałam go po włosach.
-Dobra chyba muszę się zbierać już na obiad. Chcesz to możesz przyjść do mnie na obiad, rodziców nie ma, więc zrobię coś dobrego.- za proponował.
-Wiesz to dobry pomysł-stwierdziłam po krótkim zastanowieniu.
Po paru minutach poszliśmy do niego....
niedziela, 6 października 2013
Dziewczyna anioł. Lusia cz. II
Gdy obudziłam się, było dość późno. Poskładałam koc pod którym wszeniej leżałam i usiadłam na krześle przy komputerze.Standardowo otworzyłam stronę www.facebook.com, następnie poczytałam nowinki z życia znajomych i włączyłam gg i muzykę na youtube.com. Przeczytałam nowe notki na blogach i stwierdziłam, że zgłodniałam. Zeszłam po schodach do kuchni gdzie mama odgrzewała obiad.
-Cześć mamo, jak minął Ci dzień w pracy ?- Zapytałam czekając z niecierpliwością na odpowiedź.
-Nawet dobrze mamy dużo pracy i chyba jutro będę musiała zostać dłużej.- odpowiedziałą zmęczona.
O nic więcej nie pytałam, ponieważ wiedziałam jak bardzo mama była zmęczonai nurtowała ją praca.
Taty jeszcze nie było, siedział w pracy tak długo ile się dało, by zarobić na utrzymanie domu.
Zrobiłam sobie pośpiesznie herbatę owocową, oraz kamapki z dżemem i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam przed komputerem i moim oczom ukazałą się wiadomość od Victora. Nie wiedziałam skąd znał moje nazwisko i jak znalazł mnie na fb. Przeczytałam teść wiadomości dwa razy, by zrozumieć dokładny sens. Pisało w nim tak:
-Cześć mamo, jak minął Ci dzień w pracy ?- Zapytałam czekając z niecierpliwością na odpowiedź.
-Nawet dobrze mamy dużo pracy i chyba jutro będę musiała zostać dłużej.- odpowiedziałą zmęczona.
O nic więcej nie pytałam, ponieważ wiedziałam jak bardzo mama była zmęczonai nurtowała ją praca.
Taty jeszcze nie było, siedział w pracy tak długo ile się dało, by zarobić na utrzymanie domu.
Zrobiłam sobie pośpiesznie herbatę owocową, oraz kamapki z dżemem i poszłam do swojego pokoju.
Usiadłam przed komputerem i moim oczom ukazałą się wiadomość od Victora. Nie wiedziałam skąd znał moje nazwisko i jak znalazł mnie na fb. Przeczytałam teść wiadomości dwa razy, by zrozumieć dokładny sens. Pisało w nim tak:
Hej Elisho,
Nie wiem czy wiesz,
ale mieszkam niedaleko ciebie,
jak będziesz zdrowa, albo będziesz
chciała porozmawiać napisz do mnie
Victor
Miałam ochotę od razu napisać mu, że jutro może do mnie przyjść, lecz w samą porę uświadomiłam sobie, że znam go od paru godzin dopiero. W każdym razie wyłączyłąm komputer, i zadzwoniłam do przyjaciółki Oli. Rozmawiałyśmy całę 48 minut o Victorze, aż w końcu mama podeszła do mnie i powiedziała;
-El, może zaproś Ol do siebie a nie marnujecie pieniądze.
Co zadziałało u mnie natychmiastowo, w takim razie zaprosiłam Olivie do siebie. Za równe 30 minut była u mnie. Zrobiłam herbatę i dałam ciasto upieczone przez mamę, następnie zaczełyśmy plotkować o tym, co kto nosi. Czas wtedy tak szybko mijał, że ledwie co obejrzałam się a Oli musiała już iść do domu bo była 21;20
Tak więc pożegnałam się z Olivią i poszłam do siebie na górę, ubrałąm piżamę w serduszka, oraz poszłam do łazienki. Umyłam zęby i buzię. Założyłam ciepłe skarpetni na noc i poszłam do łóżka. Zanim zasnełam przeczytałam kawałek Szekspira. I zasnełam nad książką ....
------------------------------>
Ten kawałek jest dość krótki tylkoze względu na późną godzinę jest 00;28
Więc wybaczcie za literówki i zjedzone literki. A i dedykacja dla czytającego to Kuchcika <3
Masz, bo chciałeś XD
sobota, 28 września 2013
Dziewczyna anioł. Lusia cz. 1
Było ciemno, a w oczach były krople spływające na szybie. Spojrzałam na swoje ręce, które pisały w bólu przedziwne rzeczy. Była jesień, jej serce pękało z bólu. Oczy nigdy nie patrzyały już z tą samą miłością jaką patrzyły rok temu. Założyła ciemną bluzę, spódniczkę do postek dźinsową, do tego czapkę i buty na obcasie. Poszła brzegiem morza, zbierając przy tym muszelki. Zamyśona nie zauważyła chłopaka stojącego około 5 metrów dalej, nadal szła prosto na niego nie widząc go. Dopiero kiedy wpadła na niego obudziła się z ponurych myśli, uśmiechneła się i powiedziałą przepraszam. A on bez myślnie powiedział jestemVictor. Hej Elisha, przepraszam trochę się zamyśliłam. A on wzruszył ramionami i zapytał o czym tak myśła, Po krótkim zastanowieniu stwierdziłam, że kłamstwo będzie tutaj jak najbardziej na mniejscu. A sama nie wiem o pogodzie o tym dlaczego ludzie są brutalni, i tak dalej. A on spojrzał na nią i powiedział, bym nie ukrywała swoich uczuć, bo on widzi, co jest nie tak. Bezmyślnie powiedziałam:
- skąd ty to wiesz ?
A on spojżał na swoje buty i powiedział głosem zachrypniętym:
- obserwuję Cię od paru dni, i tak byś mi nie uwierzła.
Odgarnełam włosy, które przez wiatr znalazły sie na twarzy:
-wiesz nie znam Cię ale możesz mi powiedzieć dlaczego mnie obserwujesz i skąd mnie znasz ?.
On odwrócił głowę w bok:
- jeśli usłyszałabyś, że stoi obok Ciebie anioł, co byś zrobiła ?
Zaśmiałam sie nie wiedząc co odpowiedzieć, przez myśl mi przeszło zdanie, ale on zabawny. A on dopowiedział:
- no właśnie, widzisz miałesm rację,
Nie wiedząc jak naprawić swój błąd. Powiedziałam, nie martw się ludzie każdą myślą ranią innych a ja muszę patrzyć na ich ból, mówiąc to spojżałam na falujące może, a w oczach zakręciła się mała łzezka. Victor sojrzał na mnie i powiedział:
-Nie martw się, wiesz co, obserwowałem Cię dlatego, bo cierpisz z tego samego powodu jak ja.
Nie mogłam uwierzyć, że usłyszałam to zdanie od osoby którą poznałam parę minut wcześniej. Wyda ci się to dziwne, ale coś czuję, że nas łączy. Spojżałam pytająco na niego, i dodałam z śmiechem:
-Tak łączy nas ta rozmowa nic więcej,
a on również z ironią dodał;
- dla ciebie może to tylko rozmowa dla mnie to wszsystko.
- Dobra przepraszam, ale jestem przeziębiona i chyba wypadałoby wrócić do domu, zanim rodzice wrócą. A on smutny powiedział cicho, mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy...
Odeszłam również smutnie, słuchając muzyki na słuchawkach.
Kiedy doszłam do domu, jeszcze nikogo w nim nie było, zrobiłam sobie ciepłą herbatę z cytrynką. Poszłam do swojego pokoju byłam tak zmęczona, że zasnełam....
Przepraszam, że tak krótko, ale muszę się uczyć a chciałam bardzo dodać coś nowego,
jeśli znajdę czas to dodam 2 część tego opowiadania mam nadzieję, że się spodoba. Pozdrawiam Lusia <3
- skąd ty to wiesz ?
A on spojżał na swoje buty i powiedział głosem zachrypniętym:
- obserwuję Cię od paru dni, i tak byś mi nie uwierzła.
Odgarnełam włosy, które przez wiatr znalazły sie na twarzy:
-wiesz nie znam Cię ale możesz mi powiedzieć dlaczego mnie obserwujesz i skąd mnie znasz ?.
On odwrócił głowę w bok:
- jeśli usłyszałabyś, że stoi obok Ciebie anioł, co byś zrobiła ?
Zaśmiałam sie nie wiedząc co odpowiedzieć, przez myśl mi przeszło zdanie, ale on zabawny. A on dopowiedział:
- no właśnie, widzisz miałesm rację,
Nie wiedząc jak naprawić swój błąd. Powiedziałam, nie martw się ludzie każdą myślą ranią innych a ja muszę patrzyć na ich ból, mówiąc to spojżałam na falujące może, a w oczach zakręciła się mała łzezka. Victor sojrzał na mnie i powiedział:
-Nie martw się, wiesz co, obserwowałem Cię dlatego, bo cierpisz z tego samego powodu jak ja.
Nie mogłam uwierzyć, że usłyszałam to zdanie od osoby którą poznałam parę minut wcześniej. Wyda ci się to dziwne, ale coś czuję, że nas łączy. Spojżałam pytająco na niego, i dodałam z śmiechem:
-Tak łączy nas ta rozmowa nic więcej,
a on również z ironią dodał;
- dla ciebie może to tylko rozmowa dla mnie to wszsystko.
- Dobra przepraszam, ale jestem przeziębiona i chyba wypadałoby wrócić do domu, zanim rodzice wrócą. A on smutny powiedział cicho, mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy...
Odeszłam również smutnie, słuchając muzyki na słuchawkach.
Kiedy doszłam do domu, jeszcze nikogo w nim nie było, zrobiłam sobie ciepłą herbatę z cytrynką. Poszłam do swojego pokoju byłam tak zmęczona, że zasnełam....
Przepraszam, że tak krótko, ale muszę się uczyć a chciałam bardzo dodać coś nowego,
jeśli znajdę czas to dodam 2 część tego opowiadania mam nadzieję, że się spodoba. Pozdrawiam Lusia <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)